Po co komu kolejny checker SEO?
Bo większość darmowych narzędzi sprawdza dziesięć rzeczy i każe płacić za jedenastą. Ten robi 62 testy w dziewięciu kategoriach, pokazuje wszystkie wyniki od razu i nie prosi o mail. Zbudowaliśmy go dla siebie — do audytów, które i tak robimy przy każdej nowej stronie — i uznaliśmy, że nie ma powodu go chować.
Co sprawdzamy poza standardem
Klasyczne narzędzia patrzą na tytuł, opis, nagłówki i linki. My dokładamy cztery obszary, których w darmowych checkerach zwykle nie ma: nagłówki bezpieczeństwa (HSTS, CSP, ochrona przed osadzaniem w ramce), kompletność danych strukturalnych, poprawność wersji językowych wraz z x-default, oraz widoczność dla modeli AI — czy Twój robots.txt nie blokuje GPTBota, ClaudeBota i Perplexity oraz czy masz plik llms.txt. To ostatnie jest dziś tym, czym dziesięć lat temu była mapa strony: nikt tego nie wymaga, a już robi różnicę.
Jak to działa
Podajesz adres, my pobieramy stronę tak jak zrobiłby to robot wyszukiwarki, analizujemy kod i oddajemy wynik. Nic nie zapisujemy i nie wysyłamy Ci żadnych maili. Analiza dotyczy jednej podstrony — jeśli chcesz sprawdzić cały serwis, wklejaj kolejne adresy.
Dlaczego inne narzędzie pokazuje inny wynik
Bo mierzy co innego. Popularne checkery wliczają do oceny linki prowadzące do Twojej strony z innych witryn — a to wymaga własnej bazy całego internetu, której nie mamy i nie udajemy, że mamy. Nasz wynik dotyczy wyłącznie techniki samej strony: kodu, treści, nagłówków, szybkości, bezpieczeństwa i danych strukturalnych. Dlatego strona bez ani jednego linku z zewnątrz może u nas dostać komplet punktów i mimo to nie pojawiać się w Google. Traktuj obie oceny jako dwa różne pomiary, a nie dwie opinie o tym samym.
Wynik to nie wyrocznia
Sto punktów nie oznacza pierwszego miejsca w Google, a siedemdziesiąt nie oznacza katastrofy. Ten test mierzy technikę, a o pozycjach decydują też treść, linki prowadzące do Ciebie i wiek domeny. Traktuj wynik jak listę rzeczy do naprawienia, a nie jak ocenę na świadectwie.